Czasami wolę udawać idiotę

„Przecież nie masz pojęcia co robisz…”

3 minut

Po raz kolejny używasz dobrego argumentu. Wiesz, że masz rację, a jednak czujesz, że słabniesz. Druga strona znów ma za nic to, co właśnie powiedziałeś. Możesz udowadniać na miliony sposobów, że znasz się na rzeczy i wiesz o czym mówisz, ale to nie daje żadnego efektu. Odpuszczasz. Przestajesz słuchać. Tylko przytakujesz. Masz przynajmniej te 15 minut, aby odpocząć…

Rozmawiajmy

Bardzo cenię rozmowę. To podstawowa umiejętność przekazywania informacji, podstawa komunikacji międzyludzkiej. Jeszcze bardziej cenię konstruktywną wymianę argumentów, kiedy każda ze stron ma otwartą głowę i dopytuje z zainteresowaniem o swoje kolejne myśli. Odwdzięczam się wtedy tym samym, bo czuję, że mogę razem stworzyć coś świetnego i przekazać to światu. Niestety, takie zachowanie to rzadkość.

Gadające głowy

Bardzo często trafiam na ludzi pławiących się we własnych słowach i nie dopuszczających do siebie żadnych racjonalnych argumentów. Nic z tego, że wiem o czym mówię i mogę to poprzeć twardymi dowodami. Nie mam prawa się znać, bo jestem za młody. Nie znam się, bo nie mam doświadczenia. Nie, bo nie. Powinienem być od wykonywania poleceń i słuchać przełożonych.

Ja pierdole…

Tak! Przemawia przeze mnie rozgoryczenie i złość. Ile razy można mówić o czymś, co wiesz co zadziała i czekać na aprobatę kogoś innego. Trafiam na beton, który powierzchownie wydaje się on łatwą do przełamania przeszkodą. Niestety, czym bardziej w głąb, tym trudniej zachować siły na odganianie absurdalnych argumentów i przytyków. Wtedy odpuszczam. Przestaję słuchać. Udaję idiotę. Zaczynam przytakiwać na wszystkie bezpieczne słowa drugiej strony. Przyjmuję pozycję, w której staram się utrzymać status quo. Po drodze zastanawiam się jak ominąć barierę, aby dotrzeć do swojego celu. Rozważam jakikolwiek sposób na podkopanie wiarygodności drugiej strony i wprowadzam go w życie na jej warunkach. Tak, wszyscy tracimy przez to czas, ale czy jest inne wyjście?

A kiedy to co mówiłem, okazuje się dobrym rozwiązaniem? „Dlaczego tego nie wprowadziłeś? Dlaczego wcześniej na to nie wpadłeś? Dlaczego nic o tym nie mówiłeś? Dlaczego, dlaczego, dlaczego…”. Wtedy uśmiecham się pod nosem i z załamaniem wpisywanym na twarzy mówię: „Przecież nikt mnie nie chciał słuchać”.

Jest na to rozwiązanie pośrednie, które czasami stosuję. „Słuchanie” drugiej strony, podejmowanie wskazówek, które wydają się dobre i robienie wszystkiego po swojemu. Niestety, istnieje bardzo poważny minus tej metody. Na dłuższą metę oboje robimy sobie krzywdę. Ja tracę bezsensownie siły, a druga strona tylko utwierdza się w przekonaniu, że robi dobrze.

Słuchajmy się

Jeżeli kiedykolwiek traficie na drugą osobę, która nawet w najmniejszym stopniu może mieć coś ciekawego do powiedzenia, pozwólcie jej mówić. Odrzućcie wszelkie uprzedzenia. Spróbujcie przyjąć jej sposób myślenia. Obierzcie jej punkt widzenia. Być może dzięki temu, razem zrobicie coś fajnego. Słuchajcie i miejcie się dobrze.